Jestem
w szoku jak bardzo ludzie mogą stać się dla nas obcy, mimo że
jeszcze przed chwilą byli bardzo ważni. Zastanawiające jest, jak
mało mi w tej chwili zależy.
Dzisiaj
„rozstałam” się z pewną koleżanką, która była dla mnie
ważna, ale tak naprawdę wcale nie jestem smutna. Obeszło mnie,
spłynęło po mnie, nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak mi nie
zależy. Tak po prostu.
Co
prawda przez chwilę miałam takie coś „ Ale co właściwie się
stało? Jak to?” ale jeśli ktoś blokuje mnie na wszystkich
możliwych komunikatorach i twierdzi że „ mam tylu znajomych, że
nie zauważę”- nie, nie chcę być w życiu takiej osoby, nawet na
chwilę dłużej. I to nie tylko, ponieważ gada głupoty, ale też
bo w takich sytuacjach widać, jak ktoś nas traktuję. Niestety.
Takie
osoby nie liczą się z innymi i są tylko skupione na sobie i swoim
życiu. Owszem, ja też jestem, jednak staram się też martwić o
innych. Nie potrafię przejść obok tego, jak ktoś potrzebuje
pomocy lub po prostu wysłuchania. Być może wyglądam na taką,
która jedzie po bandzie i ma wszystko gdzieś, ale tak nie jest.
Szkoda tylko,że nie ważne co się powie- ludzie mają swoje własne
wyobrażenia/ zdanie na mój temat. - I tak, to nie jest akurat moja
sprawa, kto co o mnie myśli, jednak biorąc pod uwagę dzisiejszą
sytuację, to można się zdenerwować. I to mocno. Bo w momencie,
kiedy ktoś celowo mnie podkurwia, by się pokłócić, nie mówiąc
mi dokładnie o co chodzi- jestem w stanie zrobić się nieprzyjemna.
Bardzo nieprzyjemna. I wtedy nie mam żadnych oporów, bo zwykle po
prostu ostrzegam, by mnie nie doprowadzać do furii, ponieważ to
nigdy nie kończy się dobrze. Jeśli ktoś dalej drąży-
ostrzegałam.
Osoba
pisząca, że „ktoś inny ma pewne zalety a tobie ich brak”- nie
jest zbyt trafioną do zadawania się z. A co najważniejsze, jeśli
człowiek nie przejmuje się tym, że rani innych- nawet jeśli jest
się z nim zupełnie szczerym i po jakimś czasie w końcu mówi się
rzeczy, które przez długi czas bardzo bolały- taki ktoś nie jest
warty naszej uwagi. Przynajmniej mojej uwagi. Każda szanująca się
persona w końcu dostałaby szału. Kiedyś musiało to się stać.
Nigdy
tego człowieka nie okłamałam, co mi niestety zarzucił. Wściekał
się na mnie nie wiadomo o co, zamiast mi powiedzieć i drążył
temat, który zdążyłam już dawno zakończyć, próbując mnie
podburzyć do tego, bym powiedziała „dość, spierdalaj”.
Nie
mówię tego za często, jednak potrafię być okrutna i w tym
momencie nie zawahałam się tego użyć. Ta osoba naprawdę mnie
zraniła i nie miałam skrupułów by się odwdzięczyć w pewnym
stopniu. Założyłam sobie zasadę, że nie daję kilku szans,
ponieważ to się nigdy dobrze nie kończy. Z mojej autopsji wiem, że
zwykle skutki łudzenia się są opłakane ( cóż, kiedyś trzeba
dojrzeć do takich wniosków).W tym przypadku było podobnie. Nie
chcę jej w swoim życiu, nie chcę o niej myśleć, nie mam ochoty
nawet życzyć jej wszystkiego najgorszego.
Mam
nadzieję, że nikt nie zrobi czegoś takiego jak ona- bo to było i
jest bardzo nie w porządku. Prawda jest taka, że od początku
gdzieś czułam w kościach, jak to się skończy, jednak nie
chciałam tego przyznać. Uparcie tkwiłam w tym układzie, bez
zastanawiania się, jakie będą konsekwencje. A mogły być poważne.
Dla mnie. Bo jej jak widać w ogóle nie zależy ( nie musi- no mi w
tej chwili już też nie). Ale w końcu przez jakiś czas zależało-
właściwie do dzisiejszego dnia. Cieszę się jednak, że
„wyparowało”.
Dlaczego
więc nigdy nie słucham swojego instynktu?
Łudzenie
się, że tym razem będzie inaczej, jest bardzo proste, ale i bardzo
niebezpieczne. Ostatnim razem jak „moja cudowna koleżanka”
odeszła... miałam niezłego dołka, bo byłam wtedy w trakcie
ciężkiego okresu w życiu. Teraz? Daje sobie radę dużo lepiej niż
przedtem. Mam znajomych, przyjaciół na których naprawdę mogę
liczyć i są dla mnie oparciem, jednak często tęsknie za tymi,
którzy byli w moim życiu i odeszli z jakiegoś powodu ( no chyba,
że byli idiotami / nie byli warci uwagi). Jednak jestem
zdecydowanie szczęśliwsza niż jeszcze kilka dni temu, kiedy to
totalnie wariowałam i nie dawałam sobie rady- nie chciałabym, by
to się powtórzyło.
Mam
nadzieję, że tak będzie dalej- dobrze. Pomimo wszystkiego, co
dzisiaj za sobą zostawiłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz